Prolog:
*Oczami Cariby*
Ze względu na piękny poranek poszłam z przyjaciółką na
plaże, która była może dziesięć minut od nas. Na wakacje, które były już za dwa
tygodnie, chciałyśmy jechać do Grecji. A zwłaszcza do Aten. Do tego miasta
miałyśmy obie sentyment. Lecz przed tym wyjazdem jedziemy na koncert naszego
ulubionego zespołu One Direction. Pierwszy raz ich będziemy widziały na żywo.
Pewnie będę miała zaciesz jak mała dziewczynka. Na plaży oczywiście tłum ludzi,
ponieważ zbliżały się wakacje. Rozłożyłyśmy sobie koc koło przystojnego ratownika.
Po powrocie do domu zadzwoniłyśmy do Artura i Matta z
zapytaniem czy jadą z nami do Grecji. Oczywiście, że się zgodzili. Po odłożeniu
telefonu, złapałam swoją mp4, podłączyłam słuchawki i odpłynęłam znów w rapie. Do
tej muzyki miałam największy sentyment. Nie wiem dlaczego.
*Oczami Indiany*
Znów te myśli plątały mi się pogłowie i nie dawały spokoju.
Oczywiście chodzi o One Direction a mianowicie „czy ich kiedyś dotknę, czy się
do nich odezwe”. Gdy usłyszałam dzwonek do drzwi poszłam otworzyć. To byli
Arturo i Matt. Zaprosiłam ich do środka, poszłam do kuchnia, a oni weszli do
salonu. W kuchni wyjęłam plastikową miskę i nasypałam trochę czipsów.
Złapałam jeszcze za butelkę wody. Weszłam do salonu i
położyłam wszystko na stół. Gdy już był wieczór chłopcy poszli do domu, a ja
poszłam się wykapać. Jak się położyłam szybko zasnęłam.
__________________________________
Dobra mamy prolog : )
Mam nadzieję, że się podoba : )
Jeśli chcecie być na bieżąco obserwujcie mnie na
Rozdział dodam jeśli będą 3 komy : )
fajny.
OdpowiedzUsuńMoże być fajny jeżeli Cariby bedzię chodzić z Lou.
OdpowiedzUsuńMoże być zajebisty <3
OdpowiedzUsuńAleee cudowne <3
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie licze na rewanż
powiadamiaj o rozdziałach<3